Na rynku nieruchomości mamy dziś setki biur – od wielkich, międzynarodowych sieciówek po małe, lokalne firmy. Często klienci pytają mnie: „Dlaczego miałbym wybrać Twoje butikowe biuro, skoro obok jest marka, którą zna cała Polska?”.
Odpowiedź jest prosta i zawarta w moim podejściu: W wielkiej sieci jesteś kolejną pozycją w Excelu. U mnie – jesteś częścią rodziny, grona klientów którzy nam zaufali.
Masowość kontra Jakość
Wielkie korporacje nieruchomościowe często stawiają na ilość. Agenci nieruchomości mają pod opieką dziesiątki ofert jednocześnie, co sprawia, że fizycznie nie są w stanie poświęcić każdemu klientowi tyle czasu, ile ten rzeczywiście potrzebuje.
Moja filozofia jest inna. Świadomie buduje miejsce, w którym działamy na rzecz jakości. Tworząc butikowe biuro nieruchomości, chciałem mieć pewność, że każda nieruchomość, którą przyjmuję do oferty, otrzyma moją pełną uwagę. Nie interesuje mnie posiadanie tysiąca ogłoszeń, z których połowa „wisi” w sieci bez efektu. Interesuje mnie sfinalizowanie Twojej transakcji na najlepszych warunkach oraz bezpieczeństwo transakcji.
Agent, który odbiera telefon (również po 18:00)
Wszyscy wiemy, jak działają duże firmy – godzina 17:00, biuro zamknięte, kontakt się urywa. Ale nieruchomości nie śpią, a Twoje pytania i wątpliwości nie zawsze pojawiają się między 9:00 a 17:00.
W moim biurze relacja opiera się na zaufaniu i dostępności. Jeśli potrzebujesz przegadać strategię negocjacyjną wieczorem lub masz nagłe pytanie w sobotę rano – jestem dla Ciebie. Dlaczego? Bo zależy mi na wyniku tak samo mocno, jak Tobie. Ogromna ilość przeprowadzonych transakcji nauczyło mnie, że najlepsze deale często domyka się wtedy, gdy inni już dawno wyłączyli telefony.

Bartosz Ostrowski
Indywidualna strategia zamiast szablonu
W dużych biurach proces często idzie „taśmowo”: te same zdjęcia, ten sam opis, ten sam portal.
W naszym biurze każda nieruchomość ma swoją własną historię i strategię sprzedaży. Dobieram narzędzia – od homestagingu, przez sesje wideo, aż po dedykowane kampanie w social mediach – tak, aby trafić do konkretnego odbiorcy, a nie do „wszystkich”.
Moja obietnica
Kiedy mówię, że traktuję klientów jak rodzinę, nie jest to tylko marketingowe hasło. To obietnica uczciwości. Jeśli widzę, że cena nieruchomości jest przeszacowana i będziesz czekać rok na kupca – powiem Ci to prosto w oczy. Jeśli widzę ukrytą wadę prawną w mieszkaniu, które chcesz kupić – odradzę Ci ten zakup, nawet jeśli oznaczałoby to dla mnie brak prowizji.
Moim marzeniem było stworzenie miejsca, gdzie liczy się człowiek. Po kilku latach w branży i setce sukcesów na koncie wiem, że to jedyna droga do budowania marki, pod którą z dumą się podpisuję.
Szukasz partnera, a nie tylko pośrednika?
Zapraszam Cię na rozmowę o Twoich planach. Sprawdź, jak to jest współpracować z biurem, dla którego Twoja nieruchomość jest najważniejsza na świecie.



